Używamy plików cookie, aby poprawić komfort przeglądania, dostarczać spersonalizowane treści i analizować nasz ruch. Klikając „Akceptuj wszystko”, zgadzasz się na to i wyrażasz zgodę na udostępnianie tych informacji stronom trzecim oraz na przetwarzanie Twoich danych w USA. Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj tu: .
W każdej chwili możesz dostosować swoje preferencje. Jeśli odmówisz, będziemy używać tylko niezbędnych plików cookie i niestety nie będziesz otrzymywać żadnych spersonalizowanych treści.

Ucieknij przed falami upałów w rześki, górski klimat 🌲 luksusowe termy, pociągi elektryczne i cudne górskie szlaki 🏔️
Z jednej strony trzydzieści pięć stopni w cieniu, zgiełk i codzienna walka o skrawek rozgrzanego piasku w labiryncie parawanów. Z drugiej – rześki poranek pachnący żywicą, niekończąca się przestrzeń i chłodny wiatr, który przynosi ulgę już na pierwszych kilometrach szlaku. Brzmi jak prosty wybór? Coraz więcej z nas dochodzi do dokładnie takich samych wniosków.
Ucieczka przed ekstremalnymi falami upałów przestała być podróżniczą niszą. „Coolcation”, czyli świadome planowanie urlopu w regionach o łagodniejszym klimacie, to kierunek, który w sezonie 2026 dyktuje zasady w europejskiej turystyce. Nie chcemy już wracać z wakacji bardziej zmęczeni, niż na nie pojechaliśmy. Chcemy odetchnąć.
Dlatego coraz chętniej patrzymy na południe. Tam statystyki mówią same za siebie: tylko w ubiegłym roku Słowację odwiedziło rekordowe 390 tysięcy Polaków, a ruch turystyczny z naszego kraju wzrósł o ponad 20 procent¹. Odkryliśmy, że warto tam wracać o każdej porze roku i że to w dużej mierze wybór pragmatyczny. Słowacy oferują infrastrukturę znaną z alpejskich kurortów, ale bez konieczności długiej i męczącej podróży. Dają też coś, co w szczycie sezonu staje się towarem deficytowym: przestrzeń.
Poranek po słowackiej stronie Tatr ma zupełnie inne tempo. Zamiast nerwowego zerkania na zegarek i kalkulowania, o której trzeba wyjechać, by zająć ostatnie wolne miejsce na parkingu przed szlakiem, po prostu dopijasz kawę. Wychodzisz z hotelu. Powietrze jest rześkie, pachnie igliwiem i wilgotną ziemią.
Źródło: Martin Maličký
Górska turystyka nierzadko kojarzy się z morderczym wysiłkiem. Słowacy pokazują jednak, że Tatry nie są zarezerwowane wyłącznie dla taterników. To zróżnicowana sieć szlaków, która naturalnie rozprasza ruch turystyczny. Szukasz relaksu? Wybierasz szeroką, leśną ścieżkę do Wodospadów Zimnej Wody. Kaskady lodowatej wody przyjemnie chłodzą powietrze, tworząc naturalny mikroklimat idealny na spacer z dziećmi. Z kolei łatwa trasa z Hrebienka czy niespieszna, widokowa pętla wokół Szczyrbskiego Jeziora to odcinki, na których często mija się również aktywnych seniorów. Idziesz własnym tempem. Nikt cię nie pogania. Nikt nie depcze po piętach.
Właśnie ten komfort stanowi dziś o największej sile słowackich Tatr. Znakowane trasy są tu dłuższe i bardziej rozgałęzione. Dzięki temu nawet w szczycie sierpniowego sezonu, z łatwością znajdziesz fragmenty gór niemal wyłącznie dla siebie. To świetny pretekst, żeby wydłużyć spacer i obrać za cel jedno z tatrzańskich schronisk. Wędrówka do Chaty Zamkovskiego, wysoko położonej Téryho chaty czy malowniczej Chaty nad Zielonym Stawem to gotowy scenariusz na cały dzień. Z kolei rodziny chętnie wybierają szeroki, wygodny szlak nad Popradzki Staw. Mechanizm jest prosty: solidny marsz, a na końcu nagroda w postaci ciepłego posiłku.
Źródło: Martin Maličký
Zyskują na tym również ci, którzy celują wyżej i lubią poczuć palenie w mięśniach. Wejście na Rysy? Od południowej strony szlak jest łagodniejszy, a przede wszystkim wolny od irytujących zatorów pod łańcuchami. Doświadczeni turyści uciekają też na bardziej wymagające przełęcze, takie jak Bystrá lávka czy słynna Czerwona Ławka (Priečne sedlo). Z kolei na jeszcze ambitniejszych piechurów czeka majestatyczny Krywań – narodowa góra Słowaków. Podejście wymaga kondycji, ale szeroka panorama wynagradza każdy krok. Bez konieczności przepychania się na szczycie, by zrobić jedno pamiątkowe zdjęcie.
Przychodzi taki dzień w trakcie każdego urlopu. Ból mięśni po wczorajszym zejściu daje o sobie znać, dzieci coraz częściej zadają sakramentalne pytanie „daleko jeszcze?”, a perspektywa pokonywania kolejnych przewyższeń budzi raczej niechęć niż entuzjazm. Czasami plany krzyżuje po prostu deszcz. W wielu górskich miejscowościach brak sił albo załamanie pogody oznaczają jedno: nudę i przymusowe siedzenie w hotelowym pokoju. W Tatrach Wysokich to po prostu pretekst do zmiany perspektywy.
Źródło: © Marek Hajkovský QEP
Infrastruktura jest tu mądrym narzędziem do budowania wspomnień – bo kiedy brakuje sił na wspinaczkę, najcięższą pracę wykonują za ciebie kolejki linowe. Wjazd na Łomnicę, drugi najwyższy szczyt Tatr, w kilkanaście minut przenosi prosto w wysokogórski świat. Wsiadasz do wagonika nad Szczyrbskim Jeziorem czy w Starym Smokowcu i po chwili masz krajobraz na wyciągnięcie ręki. Spektakularne panoramy, które normalnie wymagałyby katorżniczego wysiłku, stają się nagle dostępne dla każdego – od przedszkolaka po seniora. Bez kropli potu i logistycznego stresu.
A co jeśli nadal chcesz spędzać czas aktywnie, ale masz po prostu dość pieszych wycieczek? Słowacy solidnie odrobili zadanie domowe z turystyki rowerowej. Na lato 2026 region przygotował ponad 200 kilometrów odnowionych i świetnie oznakowanych tras. Co kluczowe dla komfortu: pomyślane są tak, aby rowerzyści i piesi turyści nie wchodzili sobie w drogę. Możesz wypożyczyć sprzęt i ruszyć gładkim asfaltem przez podgórskie osady, zafundować rodzinie lekki przejazd doliną, albo wybrać ambitniejszy podjazd, by spalić wczorajszą kolację.
Źródło: photobank Región Vysoké Tatry
Zdejmujesz buty trekkingowe i czujesz w nogach każdy zrobiony tego dnia kilometr. Możesz po prostu paść na hotelowe łóżko, ale czujesz, że szkoda na to czasu. Kiedy mięśnie domagają się litości, zjeżdżasz do Popradu. Kierunek: lokalny aquapark termalny.
Wchodzisz do zewnętrznego basenu. Gorąca woda powoli wyciąga zmęczenie z łydek, karku i pleców. Opierasz się o brzeg, a przed oczami masz dokładnie te same szczyty, po których jeszcze rano maszerowałeś. To uczucie fizycznej ulgi jest nie do opisania.
Źródło: © Marek Hajkovský QEP
Obecność aquaparku to przy okazji genialna karta przetargowa przy wyjazdach z dziećmi. Perspektywa popołudnia na zjeżdżalniach potrafi zmotywować najmłodszych do przejścia nawet dłuższego szlaku. Kiedy dzieciaki w końcu dają upust resztkom energii w basenach, Ty masz czas na całkowite uspokojenie głowy w strefie saun.
Zresztą wcale nie trzeba planować wieczornych wyjazdów do miasta, by zafundować sobie podobny reset. Słowaccy hotelarze dobrze wiedzą, z jakiego powodu do nich przyjeżdżasz, dlatego rozbudowane strefy wellness pod dachem są dzisiaj standardem. Zjeżdżasz windą w szlafroku, zrzucasz go i wchodzisz do basenu albo jacuzzi. Ten układ działa bezbłędnie. Rano wysiłek, wieczorem odnowa. Wstajesz następnego dnia i znowu chce ci się iść w góry.
Słowacka kuchnia wciąż wielu z nas kojarzy się z jednym: miską ciężkich haluszków i panierowanym serem. Ten obraz jest już jednak mocno nieaktualny. Obok tradycyjnych kolib pod Tatrami wyrosły nowoczesne bistra i stylowe kawiarnie, a szefowie kuchni odczarowali lokalne produkty – regionalne sery czy mięsa trafiają na talerze w lżejszym, autorskim wydaniu.
Dobry obiad to jedno, ale prawdziwy komfort na urlopie to brak problemów z logistyką. Kto kiedykolwiek próbował znaleźć miejsce parkingowe u wylotu tatrzańskiej doliny w środku sezonu, ten wie, o czym mowa. Słowacy podeszli do sprawy praktycznie. Zamiast wpuszczać setki aut pod same szlaki, stawiają na elektriczki i wygodny transport zbiorowy.
Zasada działania jest prosta. Zostawiasz samochód na bezpłatnym parkingu przesiadkowym przy Eurocampie w Tatrzańskiej Łomnicy. Stamtąd prosto pod wybrany szlak zabierze cię lokalny bus lub pociąg elektryczny.
Ten bezproblemowy układ (dobre jedzenie, brak korków, termy pod nosem) sprawia, że Tatry Wysokie przestały być kierunkiem na szybki, weekendowy wyskok. Coraz częściej przyjeżdżamy tu na długie, tygodniowe pobyty. Co ciekawe, tę logistykę i jakość usług docenia też biznes – hotele pod Tatrami stały się niezwykle popularnym miejscem na wyjazdy motywacyjne i spotkania integracyjne (tzw. incentive). Tu każda grupa znajdzie coś dla siebie.
Źródło: © Marek Hajkovský QEP
Letnie popołudnia i wieczory w Tatrach Wysokich mają w tym roku swój własny rytm. Szczyrbskie Jezioro przyciąga lipcową Nocą Weneck (18.07)., a na Hrebienku rodziny z dziećmi znikają na cały weekend podczas popularnych Dni Niedźwiedzia (25.-26.07). Z kolei historyczna Spiska Sobota w Popradzie to w sierpniu rzemieślnicze jarmarki i świetny festiwal Made in Slovakia, pełen lokalnego jedzenia i muzyki (04.-08.08.2026). Do tego dochodzą cykliczne, plenerowe koncerty i coś, co Słowacy nazywają „Tatrami jako lekarstwo” – darmowe sesje jogi czy nordic walking z instruktorami. Pełny kalendarz tych atrakcji znajdziesz pod adresem www.regiontatry.sk/event.
Źródło: photobank Región Vysoké Tatry
Tatry Wysokie dają ci luksus wyboru. Rano stoisz na wysokości dwóch tysięcy metrów i łapiesz górski wiatr w płuca, a wieczorem siedzisz z kieliszkiem wina na rynku, słuchając muzyki na żywo. Ty decydujesz, jak ułożysz te klocki. Nic dziwnego, że jeden wyjazd rzadko wystarcza, by odkryć wszystko, a turyści chętnie wracają tu po kolejne wrażenia.
Własny scenariusz na taki urlop najłatwiej zaplanować na stronie www.regiontatry.sk oraz śledząc nowości na oficjalnych profilach regionu na Facebooku i Instagramie:
https://www.facebook.com/RegionVysokeTatry
https://www.instagram.com/regionvysoketatry/
Dowiedz się, dokąd jeszcze pojechać i czego doświadczyć w Kraju Preszowskim na stronie https://www.presovregion.travel. Inspiracji szukaj również w mediach społecznościowych:
Facebook: facebook.com/presovregion
Instagram: instagram.com/presov.region
Zrealizowano ze wsparciem finansowym Ministerstwa Turystyki i Sportu Republiki Słowackiej.