
Używamy plików cookie, aby poprawić komfort przeglądania, dostarczać spersonalizowane treści i analizować nasz ruch. Klikając „Akceptuj wszystko”, zgadzasz się na to i wyrażasz zgodę na udostępnianie tych informacji stronom trzecim oraz na przetwarzanie Twoich danych w USA. Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj tu: .
W każdej chwili możesz dostosować swoje preferencje. Jeśli odmówisz, będziemy używać tylko niezbędnych plików cookie i niestety nie będziesz otrzymywać żadnych spersonalizowanych treści.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie wpływa nie tylko na linie lotnicze, ale też na mniej oczywiste miejsca na mapie Europy. Jednym z nich jest lotnisko w Radomiu, które niespodziewanie znalazło się w centrum wydarzeń. W nocy z 5 na 6 kwietnia wylądowały tam dwa Boeingi 777 izraelskich linii El Al. Maszyny zostały przebazowane z powodu ograniczeń w ruchu lotniczym w Tel Awiwie. Dla Radomia oznacza to realną szansę na przychody.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawiła, że linie lotnicze musiały szybko reagować i szukać alternatywnych miejsc dla swojej floty. Wśród wybranych lokalizacji znalazło się lotnisko w Radomiu, które przyjęło dwa Boeingi 777 izraelskich linii El Al.
Maszyny przyleciały z Paris Charles de Gaulle Airport oraz Leonardo da Vinci-Fiumicino Airport w ramach operacji przebazowania, spowodowanej ograniczeniami na Ben Gurion Airport.
Za przebazowaniem stoi nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też konkretne pieniądze. Linie lotnicze płacą za możliwość postoju swoich samolotów na zagranicznych lotniskach, co oznacza dodatkowe wpływy dla portów.
Choć nie ujawniono szczegółowych kwot, wiadomo, że podobne operacje mogą być opłacalne. Dla przykładu Qatar Airways płaciło za przechowywanie swoich maszyn w Hiszpanii nawet dziesiątki tysięcy euro rocznie za każdy samolot.
SPRAWDŹCIE RÓWNIEŻ: