
Używamy plików cookie, aby poprawić komfort przeglądania, dostarczać spersonalizowane treści i analizować nasz ruch. Klikając „Akceptuj wszystko”, zgadzasz się na to i wyrażasz zgodę na udostępnianie tych informacji stronom trzecim oraz na przetwarzanie Twoich danych w USA. Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj tu: .
W każdej chwili możesz dostosować swoje preferencje. Jeśli odmówisz, będziemy używać tylko niezbędnych plików cookie i niestety nie będziesz otrzymywać żadnych spersonalizowanych treści.

Niektóre europejskie lotniska zaczęły racjonować paliwo lotnicze w związku z trwającym kryzysem na Bliskim Wschodzie. W poniedziałek ogłoszono, że na lotnisku Brindisi w regionie Apulii we Włoszech zabrakło kerozyny, a linie lotnicze zostały poproszone o „załadunek wystarczającej ilości paliwa z poprzedniego lotniska, aby pokryć zapotrzebowanie na kolejne odcinki lotu”.
Co to oznacza dla turystów wybierających się w podróż po Europie?
Sytuacja zmienia się dynamicznie - przewoźnicy muszą zmieniać procedury, a pasażerów mogą czekać możliwe utrudnienia. Na lotnisko we włoskim Brindisi dolecimy z Polski: Ryanairem z Gdańska i Wrocławia, Wizz Airem z Modlina i Katowic.
Tankowanie w węźle przesiadkowym Brindisi w Apulii będzie prawdopodobnie możliwe dopiero od popołudnia 7 kwietnia. Dostępne są jedynie "ograniczone ilości" paliwa tylko dla dla lotów rządowych, lotów poszukiwawczo-ratunkowych i lotów szpitalnych.
Prezes lotniska, Antonio Maria Vasile, stwierdził, że „nie ma powodu do obaw czy alarmu” i że „nie ma ryzyka rychłego niedoboru”. Dodał, że "z powodu wcześniejszych niedoborów paliwa ogłoszonych na lotniskach Mediolan-Linate, Wenecja-Marco Polo, Treviso i Bolonia, w Brindisi tankowało więcej samolotów niż zwykle."
Uważa się, że problem z dostawami ma związek z problemami z dostawami u dostawcy Air BP Italia. Natomiast cena paliwa lotniczego wzrosła dwukrotnie odkąd USA i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem. W odpowiedzi Teheran zamknął Cieśninę Ormuz, przez którą przesyła się 20% światowego zapotrzebowania na ropę naftową, a w poniedziałek odrzucił propozycję zawieszenia broni.
Ryanair ostrzega, że jeśli konflikt nie zostanie rozwiązany, prawdopodobne są niedobory i firma może być zmuszona do odwołania lotów latem. Prezes Michael O'Leary powiedział: „W tej chwili ze wszystkich krajów europejskich najbardziej narażona jest Wielka Brytania, ze względu na udział Kuwejtczyków w rynku. „Na Bliskim Wschodzie może być nadmiar paliwa lotniczego A-1, ale trzeba je jeszcze przetransportować do Europy, a nie wiemy, kiedy i jak to się stanie”.
Źródło: The Herald, TVN