
Używamy plików cookie, aby poprawić komfort przeglądania, dostarczać spersonalizowane treści i analizować nasz ruch. Klikając „Akceptuj wszystko”, zgadzasz się na to i wyrażasz zgodę na udostępnianie tych informacji stronom trzecim oraz na przetwarzanie Twoich danych w USA. Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj tu: .
W każdej chwili możesz dostosować swoje preferencje. Jeśli odmówisz, będziemy używać tylko niezbędnych plików cookie i niestety nie będziesz otrzymywać żadnych spersonalizowanych treści.

Jeszcze niedawno tysiące odwołanych lotów i zamknięta przestrzeń powietrzna. Teraz Emiraty ogłaszają powrót do normalności. Co to oznacza dla podróżujących do Dubaju i Abu Zabi?
Ostatnio nie mieliśmy dla Was dobrych wieści. Jak nie strajki (strajk w liniach Lufthansa), to informacje o szalejących cenach kerozyny (linie anulują loty - winne ceny ropy), ale w ostatnim czasie znad Zatoki Perskiej napłynęły w końcu dobre wieści.
Władze lotnictwa cywilnego ogłosiły, że wszystkie ograniczenia wprowadzone po wybuchu konfliktu USA i Izraela z Iranem zostały zniesione, a ruch lotniczy wrócił do normalnego statusu. To ważny sygnał nie tylko dla samych Emiratów, ale i dla całego regionu.
Jeszcze dwa miesiące temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Zamknięcie przestrzeni powietrznej w wielu krajach Zatoki Perskiej, w tym w ZEA, Iraku czy Katarze, doprowadziło do ogromnych utrudnień. W pierwszych dniach konfliktu odwołano ponad 11 tysięcy lotów, a linie takie jak Emirates, flydubai czy Etihad były zmuszone do wstrzymania części operacji.
Same lotniska w Dubaju i Abu Zabi (jedne z najważniejszych hubów przesiadkowych na świecie) działały w ograniczonym zakresie. Dotknęło to szczególnie pasażerów podróżujących między Europą a Azją, gdzie dostępne trasy zostały znacząco ograniczone.
Stopniowe odmrażanie ruchu rozpoczęło się już w marcu, kiedy wprowadzono tzw. bezpieczne korytarze powietrzne. Teraz jednak sytuacja wraca do pełnej normalizacji. Według dostępnych danych, największy przewoźnik regionu, Emirates, odbudował już około 75% swojej siatki połączeń, a kolejne linie sukcesywnie zwiększają liczbę lotów.
Na poprawę sytuacji wpłynęło także zawieszenie działań zbrojnych w regionie. To właśnie ono umożliwiło władzom podjęcie decyzji o pełnym otwarciu przestrzeni powietrznej.
Dla podróżnych oznacza to jedno - loty do Dubaju, Abu Zabi i dalej w kierunku Azji znów stają się stabilne i przewidywalne. Choć sytuacja w regionie nadal jest monitorowana, wygląda na to, że branża lotnicza wyraźnie wraca na właściwe tory.
Źródło: Al Jazeera
SPRAWDŹCIE RÓWNIEŻ:
Obecnie tak - ZEA przywróciły pełne operacje lotnicze i ruch odbywa się według standardowych procedur. Sytuacja jest jednak na bieżąco monitorowana.
Większość tak, ale niektóre linie nadal stopniowo odbudowują siatkę. Emirates działa już na ok. 75% wcześniejszego poziomu.
Tak, szczególnie na trasach między Europą a Azją, gdzie linie mogą nadal omijać niektóre obszary.
Tak, widać pierwsze oznaki szerszego powrotu do normalności. W Katarze też już wznawiany jest ruch lotniczy