
Używamy plików cookie, aby poprawić komfort przeglądania, dostarczać spersonalizowane treści i analizować nasz ruch. Klikając „Akceptuj wszystko”, zgadzasz się na to i wyrażasz zgodę na udostępnianie tych informacji stronom trzecim oraz na przetwarzanie Twoich danych w USA. Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj tu: .
W każdej chwili możesz dostosować swoje preferencje. Jeśli odmówisz, będziemy używać tylko niezbędnych plików cookie i niestety nie będziesz otrzymywać żadnych spersonalizowanych treści.

"Dom spokojnej młodości". Jesteś z pokolenia Z i brzmi to dla Ciebie jak zupełnie poważny pomysł do rozważenia? W Malezji powstał "dom spokojnej starości" przeznaczony nie dla seniorów, lecz dla zestresowanych młodych dorosłych.
Jest on dokładnie tym, na co wskazuje jego nazwa: miesięczną ucieczką od kapitalizmu, kultury pośpiechu i idei stawiania sobie celów. Za 2000 ringgitów (około 1800 PLN) młodzi dorośli mogą wprowadzić się do cichego, pełnego natury kompleksu i robić to, o czym większość z nas tylko mówi: kompletnie nic.
W Gopeng otwarto „Młodzieżowy Dom Spokojnej Starości”. Tak, dobrze słyszycie. I domyślam się, że podobnie jak ja od razu pytacie "a co z domem spokojnego wieku średniego / 30+ / 40+?!" 😅 Ale ci w średnim wieku mieli przynajmniej dzieciństwo bez elektroniki i bez pośpiechu. A młodzi dorośli, którzy w ciągu ostatnich kilku lat rozpoczęli karierę zawodową? Dzieciństwo z tabletem albo telefonem, spory kawał edukacji bez spotkań z równieśnikami podczas pandemii i kompletny paraliż, jeśli chodzi o wybór zawodu, którego w ciągu najbliższych kilku lat nie zastąpi sztuczna inteligencja. No i "porady" psychologiczne czy lekarskie od chataGPT. Przedstawiciele generacji Z lekko nie mają, i to od początku.
Nie ma się zatem co dziwić, że miejsca w "domu spokojnej emerytury dla Gen Z" rozeszły się, jak świeże bułeczki. Chyba każdy za dobre pieniądze chciałby posiedzieć miesiąc bez deadlinów i ciągłych wymagań, za to z 3 posiłkami dziennie, spacerami wśród natury, odpoczynkiem daleko od miasta, snem do woli i po prostu na luzie, bez pośpiechu.
Ogłoszenie niestety szybko zniknęło, ale pozostała dyskusja o tym, że nawet tak młode osoby, które dopiero niedawno zaczęły pracę zawodową już cierpią na bournout, zaburzenia lękowe i "egzystencjonalne" depresje.
Wg "internetów" nie ma tam żadnych harmonogramów, warsztatów, kręgów produktywności o wschodzie słońca, wskaźników KPI ani pracy od 9:00 do 17:00. Śpisz, aż się naturalnie obudzisz, jesz domowe posiłki, sadzisz warzywa, jeśli masz na to ochotę, albo spędzasz popołudnie na coraz rzadszej czynności zwanej fantazjowaniem.
Założyciel, którego rodzina prowadzi tradycyjny dom opieki w Ipoh, postanowił przekształcić niewykorzystany teren w zupełnie nową koncepcję – przestrzeń regenerującą dla zestresowanej młodzieży, która po prostu potrzebuje odetchnąć.
Zbudowany na 3,5-hektarowej działce rodzinnej, projekt na nowo definiuje ideę domu spokojnej starości, przekształcając go w spokojną, cichą oazę dla młodych dorosłych zmagających się z wypaleniem zawodowym, rosnącymi kosztami utrzymania i presją miejskiego życia.
Wg ogoszenia goście otrzymują zakwaterowanie, codzienne posiłki i spokojne otoczenie stworzone specjalnie dla każdego, kto potrzebuje chwili wytchnienia od rutyny i wymagań szybkiego współczesnego życia - rosnących kosztów życia, niepewnego rynku pracy, kryzysu mieszkaniowego, presji social mediów.
Filozofia ośrodka opiera się na „躺平” (tang ping), chińskim ruchu społecznym, którego znaczenie tłumaczy się jako „leżenie płasko”. To cichy bunt przeciwko idei, że życie musi być niekończącą się harówką, pełną sukcesów w karierze i niepokojów ekonomicznych. Zamiast wspinania się po drabinach, tang ping radzi… po prostu się położyć na chwilę.

Aby zobaczyć zawartość tego zewnętrznego serwisu musisz zaakceptować pliki cookies i politykę prywatności
Ogłoszenie zniknęło bardzo szybko po dodaniu, pojawiło się w jego miejsce pytanie, czy "dom spokojnej młodości" naprawdę powstał. Ale niezależnie od tego, czy to tylko sztuczny "viral" czy projekt naprawdę zaistniał - post rozpoczął gorącą dyskusję zwracającą uwagę na kwestię wypalenia zawodowego wśród najmłodszych uczestników rynku pracy. Zwłaszcza w świetle tego, że obecnie więcej wie i mówi się o zdrowej równowadze życia zawodowego i prywatnego oraz o kwestii zdrowia psychicznego w kontekście pracy i szybkości życia.
I nie chodzi po prostu o to, że "młodym nie chce się pracować". Po prostu zmagają się od samego początku pracy zawodowej z zawrotnym tempem życia, nieosiągalnymi wymaganiami pracodawców, z ciągłą niepewnością już nie tylko "jutra", ale wręcz "dzisiaj".
Jedno jest pewne - skoro zainteresowanie było tak ogromne - na pewno bardzo szybko pojawią się realne i liczne oferty takich form wypoczynku, idących jeszcze dalej niż "slow travel".
Póki co czekamy na kolejne pomysły tego typu. A w międzyczasie podrzucamy Wam:
Źródło: Well. pl